projekt miejski

Konkurs na projekt koncepcyjny placu zabaw w Krakowie – zarys pomysłu czyli poszukiwań placu zabaw idealnego ciąg dalszy…

Odnosząc się do dyskusji powstałej pod jednym z moich postów na blogu PM (W poszukiwaniu placu zabaw idealnego. Rozmowa z architektką krajobrazu Anną Komorowską, 09.12.2009) przedstawiam zarys pomysłu konkursu na projekt koncepcyjny placu zabaw w Krakowie. Czekam na Państwa sugestie!:)

Konkurs skierowany byłby do studentów uczelni krajowych ze szczególnym uwzględnieniem Politechniki Krakowskiej (Architektura i Urbanistyka oraz Architektura Krajobrazu) i Akademii Sztuk Pięknych (Wydział Form Przemysłowych). Celem konkursu byłoby po pierwsze, uzyskanie oryginalnego, „świeżego” pomysłu na plac zabaw w Krakowie: koncepcji odbiegającej od standardowych propozycji komercyjnych dostawców, o odważnym i niebanalnym wzornictwie; projektu łączącego w przestrzeni miejskiej sztukę i zabawę. Po drugie, konkurs miałby na celu aktywizację studentów – pokazanie im, że projektowanie placów zabaw jest ważne i może być bardzo twórcze. Po trzecie, byłby to krok do wypracowania współpracy Politechniki Krakowskiej z Miastem. Czytaj więcej »

Share on Facebook

W POSZUKIWANIU PLACU ZABAW IDEALNEGO ROZMOWA Z ARCHITEKTKĄ KRAJOBRAZU ANNĄ KOMOROWSKĄ

Emilia Osińska; Czy architekci i artyści plastycy w Polsce zainteresowani są projektowaniem innowacyjnych placów zabaw dla dzieci w przestrzeni publicznej? Wydaje się bowiem pokutować przekonanie, że to zajęcie raczej mało twórcze i niezbyt poważne… Skądinąd interesujące, co leży u podstaw takiego przeświadczenia… Czyżby kompleksy?

Anna Komorowska; Nie wydaje mi się, żeby architekci rezygnowali z projektów placów zabaw, bo są niezbyt poważne. Nigdy nie spotkałam się z takim argumentem. Przeciwnie – zaprojektowanie dobrego placu zabaw jest wyzwaniem i szalenie trudnym zadaniem, a do tego kosztownym i problematycznym. Plac zabaw musi być przede wszystkim bezpieczny, spełniać normy, posiadać certyfikaty. Cała procedura związana z pozwoleniami jest czasochłonna i droga. Myślę jednak, że powodem, dla którego artyści i architekci nie podejmują takiego tematu jest to, że nie dostają takich zleceń. Po prostu. Deweloper lub administrator osiedla, odpowiedzialny za postawienie placu zabaw, woli wziąć „gotowiec” z katalogu, bo tak jest szybciej, łatwiej i przede wszystkim taniej. To tak jak z budową domu. Większość Polaków budując dom weźmie projekt z katalogu, a nie zamówi go u architekta. Z wiadomych powodów.

Jestem przekonana, że w Polsce znalazłaby się spora grupa artystów i architektów zainteresowanych projektowaniem przestrzeni dla dzieci.
Czytaj więcej »

Share on Facebook

PLAYSCAPES CZYLI O TYM, ŻE MOŻNA. KILKA UWAG NA TEMAT PLACÓW ZABAW I SZTUKI.

Amerykanka Paige Johnson pracuje w laboratorium. Bada nanostruktury i poszukuje nowych sposobów ich wytwarzania. Zawodowo większość czasu spędza na poziomie pojedynczych atomów i cząstek. W marcu 2008 roku, pod pseudonimem Arcady, zaczyna prowadzić bloga, który bardzo szybko staje się szalenie inspirującym źródłem informacji i idei, na polu społecznie ciągle jeszcze słabo uświadomionym, a domagającym się popularyzacji, przemyślenia i nowych konceptów. Wbrew temu, co można by przypuszczać, blog nie dotyczy jednak nanotechnologii, a unikatowych rozwiązań projektowych dla przestrzeni placów zabaw. Mowa o Playscapes. A blog about playground design, który w stosunkowo krótkim czasie zdobywa uznanie na tyle, że artykuł mu poświęcony zamieszcza między innymi amerykańska edycja Landscape Architecture Magazine (czerwiec, 2009).

Luckey Climbers , Tom and Spencer Luckey

Dzieło Paige Johnson warte jest uwagi. Surfując w sieci łatwo odkrywamy, że niezwykle trudno znaleźć jest niekomercyjne informacje na temat placów zabaw, szczególnie takie, które bezpośrednio dotyczyłyby kwestii ich projektowania i realizacji. Rzadko trafić można na propozycje rozwiązań stylistycznie niesztampowych, które wyraźnie wskazywałyby na  chęć zaproponowania czegoś nowego i unikatowego. Rzecz jasna, nie jest to problem sieci jako takiej; niedobór informacji wynika, o banale!, z tego, że świeżego i oryginalnego wzornictwa placów zabaw po prostu brakuje. I okazuje się, że nie tylko w Polsce, ale i na świecie (różnica, polega na tym, że „na świecie” takie realizacje bywają, u nas ich liczba jest na poziomie nano).

Grounds for Play. Rainbow bridge Lorraine Aaron, Glasgow, Szkocja, 2004

Czytaj więcej »

Share on Facebook
Top of page | Subscribe to new Entries (RSS) | Subscribe to Comments (RSS)