Street art w Walencji
Street art, do niedawna traktowany marginalnie, staje się fenomenem, o czym świadczy choćby zawrotna kariera Banksy’ego. Kiedyś sztuka uliczna była przede wszystkim krytyczna, politycznie i społecznie zaangażowana, aspekt artystyczny ustępował tematowi (mam na myśli przede wszystkim ruch sytuacjonistów), dziś powstają murale o wysokiej wartości estetycznej, będące swoistymi dziełami sztuki. Dowodem na to są prace, które można zobaczyć zwiedzając Walencję. Niespodzianki w postaci czarujących murali można spotkać tam dosłownie wszędzie, a mury miasta stają się nośnikiem wielu informacji przekazywanych innym przez często anonimowych artystów. Takie “obrazy” nie tylko urozmaicają przestrzeń miejską i dodają jej uroku, ale przede wszystkim mają dużą siłę wyrazu.
Walencjański street art to mozaika niesamowicie różnych osobowości artystycznych, jednak mnie najbardziej urzekły prace Escifa i jego przyjaciół, członków formacji XLF:


Konspiracja. Nikt nic nie wie, nikt nic nie mówi, Escif i Blastus

Szukając odpowiedzi, Escif, Hello Monster i On_Ly
Grupa XLF powstała osiem lat temu we Włoszech. Jej członkowie: Ceh, Deih, Escif, End, On_Ly i Sr. Marmota nazywają street art swoją pasją, tworząc murale pragną „zmienić miasto w atelier” i ożywić jego wizerunek, walcząc z szarością murów. Jak twierdzą, są przede wszystkim grupą przyjaciół, razem spędzają czas, dużo podróżują, dzięki czemu murale ich autorstwa można spotkać poza granicami Hiszpanii, między innymi w Londynie. Escif jest najbardziej rozpoznawalnym z artystów zrzeszonych w XLF. Mimo iż jest znany w całej Europie
i niejednokrotnie organizowano jego wystawy indywidualne (między innymi w Londynie
i Barcelonie), pozostaje skromną osobą, która najbardziej ceni swoich przyjaciół i tworzoną we wspólpracy z nimi sztukę uliczną, bo jak podkreśla sztuka w przestrzeni miejskiej jest dla niego prawdziwsza i znaczy więcej niż ta przeznaczona do eksponowania w przestrzeni galeryjnej czy muzealnej, ponieważ najlepiej wchodzi w interakcje z widzami, jest darmowa i dostępna dla wszystkich. Choć muralom jego autorstwa nie można odmówić walorów artystycznych, twierdzi, że największą uwagę poświęca wymowie prac, ponieważ chce, by jego dzieła “budziły umysły przechodniów”, jednoczesnie chce, by każdy interpretował je po swojemu. Zapytany o ulubione dzieła, odpowiada, że gdyby był bardzo bogaty, kupiłby któreś z ostatnich płócien Picassa, ale
prawdziwą inspiracją są dla niego dzieła przyjaciół, z którymi tworzy.
Jesli jesteście ciekawi prac pozostałych członków grupy, zapraszam Was na stronę: www.xlface.com.
Share on Facebook










Leave a comment