Wszyscy dookoła pakują się albo mówią o wyjazdach, przysyłają kartki i wrzucają zdjęcia z podróży, a Ty nie możesz się ruszyć?
Zamknij oczy. Leżysz na trawie w Brighton, ptaki śpiewają, dzieci się bawią, a niedaleko ktoś gra na djembe.
Albo nie: próbujesz wepchnąć się do zatłoczonego duńskiego kościółka, gdzie grupa ludzi odgrywa muzykę Wikingów.
Albo: wiosłujesz między fińskimi wysepkami, a dulki skrzypią o naoliwienie.
Tudzież: idziesz australijską pustynią ciemną nocą i ze skupienia wyrywa cię chrząknięcie wielbłąda.
Szukasz ukojenia po przestrachu? Mogą być malijskie żaby?
A jeśli chcesz tylko poczuć przedsmak podróży, zawsze możesz posłuchać przesiadkowego gwaru na dworcu w Poznaniu [strona tamtejszej antropolożki, która działa na freesound i nie tylko].
Widzisz? A nawet jeśli nie – czy rzeczywiście potrzebujesz patrzeć?
Podróż bez ruszania się sprzed komputera. Bez zdjęć. Ale wszystko słychać i wszystko można sobie wyobrazić. Zwiedzić słuchem pół świata.
Hasło do sezamu? http://www.freesound.org/geotagsView.php#
Uwaga: wciąga!
Ps. Można wyszukiwać geograficznie – choć geotagowana jest tylko część nagrań. Można próbować hasłami, poruszanie się po serwisie ułatwiają kategorie, do których zalicza się wgrywane dźwięki.
Pps. Można wrzucać swoje nagrania, wystarczy się zalogować.

Plac przed Pomnikiem Odkrywców, Lizbona.
[zdjęcie: Zuzanna Skoczek]
Share on Facebook
Street art, do niedawna traktowany marginalnie, staje się fenomenem, o czym świadczy choćby zawrotna kariera Banksy’ego. Kiedyś sztuka uliczna była przede wszystkim krytyczna, politycznie i społecznie zaangażowana, aspekt artystyczny ustępował tematowi (mam na myśli przede wszystkim ruch sytuacjonistów), dziś powstają murale o wysokiej wartości estetycznej, będące swoistymi dziełami sztuki. Dowodem na to są prace, które można zobaczyć zwiedzając Walencję. Niespodzianki w postaci czarujących murali można spotkać tam dosłownie wszędzie, a mury miasta stają się nośnikiem wielu informacji przekazywanych innym przez często anonimowych artystów. Takie “obrazy” nie tylko urozmaicają przestrzeń miejską i dodają jej uroku, ale przede wszystkim mają dużą siłę wyrazu.
Walencjański street art to mozaika niesamowicie różnych osobowości artystycznych, jednak mnie najbardziej urzekły prace Escifa i jego przyjaciół, członków formacji XLF:

Czytaj więcej »
Share on Facebook

Najnowszy numer kwartalnika 2+3D zawiera specjalny 65-stronicowy dodatek poświęcony projektowaniu strefy publicznej. Najbardziej spodobał mi się artykuł Katarzyny Jeżowskiej o niewykorzystanym potencjale polskiego dizajnu w tym zakresie (w szczególności polecam ‘fanom’ ławek na placu Szczepańskim w Krakowie…). Gabriela Świtek ciekawie pisze o projektach publicznych Jarosława Kozakiewicza. Pięknie zedytowany numer zawiera ponadto sporo opisów konkretnych projektów publicznych realizowanych w Czechach, na Słowacji i Węgrzech.
Link do spisu treści:
http://www.2plus3d.pl/kwartalnik/36
Share on Facebook
Polecam dwa wywiady w Przekroju z polskimi artystami tworzącymi w przestrzeni publicznej: Joanną Rajkowską i Krzysztofem Wodiczko. Poniżej linki i fragmenty:
- Joanna Rajkowska:
http://www.przekroj.pl/ludzie_rozmowy_artykul,7149.html
“Jeśli chcę przygotować dobry projekt publiczny, który będzie współbrzmiał z miejscem, muszę mieć czas nie tylko na to, by je poznać, ale nawet by się nim znużyć. Codzienne zakupy, poszukiwanie bibliotek i archiwów, spotkania z ludźmi, rozmowy, a potem powrót do miejsc już znanych, zobaczenie ich na nowo. Po momencie olśnienia przychodzi pora rozpoznawania własnych oczekiwań, przekraczania ich. To długi proces, chemia, która powstaje między miejscem a mną.
(…)
Wszędzie, gdzie działam, próbuję rozpoznać miejsca pozbawione tożsamości, nieaktywne, taką ziemię niczyją. Obszar, który ludzie omijają szerokim łukiem, o którym się nie myśli, bo nie ma się narzędzi, bo prościej zapomnieć o jego istnieniu. Czasem znajduję go w sobie, czasem na zewnątrz.
(…)
Lubi pani pracować z pamięcią, z przeszłością. Dlaczego?
– Nie kalkuluję, tak się po prostu dzieje, że za każdym razem zakotwiczam się w jakiejś traumie, w bólu, w fakcie z przeszłości. Zależy mi jednak na tym, żeby zbudować trampolinę, narrację, która pozwoli ludziom wprawdzie dotknąć przeszłości, ale jednocześnie przerzuci ich stamtąd ku nowemu i nierozpoznanemu.”
Czytaj więcej »
Share on Facebook

15 sierpnia na Polu Mokotowskim w Warszawie rusza niezwykły plener rzeźbiarski, który gościć będzie w stolicy przez cały miesiąc. Do udziału w wydarzeniu zaproszono siedmiu artystów, którzy przez 10 godzin dziennie tworzyć będą wcześniej zaprojektowane przez siebie rzeźby - nie w pracowni, a w parku pełnym ludzi. Przechodnie w tym czasie będą mieli niecodzienną możliwość podglądnięcia aktu twórczego artystów oraz zaobserwowania procesu powstawania rzeźby, którą po ukończeniu będą mogli podziwiać już jako stały element Pola Mokotowskiego. To właśnie za cel obrali sobie organizatorzy – zbliżenie ludzi do sztuki i artysty, z którym będzie można nawiązać bezpośredni kontakt. Tym co połączy jednego i drugiego będzie powstające dzieło sztuki. W końcu nie każdemu obserwując pracę artysty udaje się zrozumieć jego intencje na pierwszy rzut oka, dlatego organizowany w Warszawie plener i bezpośrednia konfrontacja mieszkańców miasta z rzeźbiarzami tworzącymi dzieła do ich parku, może stać się bardzo dobrą lekcją sztuki. Idea wydaje się interesująca, mamy nadzieję, że nie będzie to ostatnie takiego rodzaju wydarzenie w Polsce. Trzymamy kciuki by inicjatywa się powiodła i przyniosła spodziewane efekty.
Jednocześnie zachęcam do odwiedzania plenerowego bloga i śledzenia postępów prac.
Share on Facebook