Relacja ze spotkania o placach zabaw
Spotkanie o placach zabaw okazało się niezwykle udane. Szkoda tylko, że z powodu powodzi dotarło nań nie tyle osób, co zwykle na spotkania Projektu Miejskiego. Emilia Osińska oraz Anna Komorowska zaprezentowały pomysłowe place zabaw przy okazji poruszając problemy związane z budową tego typu miejsc. Co najbardziej utkwiło mi w pamięci z naszych rozważań?
Przede wszystkim to, że ciekawy plac zabaw wcale nie wymaga dużych inwestycji finansowych. Istnieją wszak place składające się wyłącznie z zadbanych porośniętych trawą pagórków, tworzące coś na kształt przyjaznej łąki. Co ciekawe, proste w formie i tanie mogą być też zabawki na placu, np. prosty wyłom w murze, przeradzający się w zależności od dziecięcej fantazji w ladę do zabawy w sklep, czy wyścigówkę (gdy usiądzie się w środku).
Bardzo ciekawym wątkiem spotkania była kwestia wykorzystywania placów zabaw przez osoby inne niż dzieci, np. zdarza się, że zabawki są używane (i przy okazji niszczone) przez młodych ludzi pragnących wykazać się sprawnością fizyczną. Skutecznym rozwiązaniem tego problemu jest umieszczanie w pobliżu placów zestawów do ćwiczeń fizycznych. Zazwyczaj robi się to tylko wtedy, gdy problem już zaistnieje. Czy jednak nie można by możliwości wykorzystania przez różne grupy wiekowe włączyć w etap samego projektowania placu? Przecież i sami rodzice nie muszą na placu wyłącznie siedzieć na ławce… Można wyobrazić sobie urządzenia, z których w tym samym czasie i z podobną satysfakcją będzie korzystać i dziecko i dorosły. Z pewnością zaprojektowanie placu umożliwiającego różne sposoby wykorzystania jest dużym wyzwaniem. Gra zdaje się być jednak warta świeczki, bo takie miejsce mogłoby integrować różne grupy ludzi. Być może to utopijna wizja, jednak warta refleksji.
Intrygujące były ponadto pokazane w trakcie prelekcji place zabaw dla seniorów. W polskiej przestrzeni publicznej ta grupa osób jest kompletnie zaniedbana, oferuje się jej wyłącznie ławki, względnie stanowiska do gry w szachy…
Sporo rozmawialiśmy również na temat regulacji prawnych dotyczących placów zabaw. Zasadniczo budowle tego typu można tworzyć na dwa sposoby: albo kupować gotowe zabawki z atestem (niestety najfajniejsze są produkowane przez zagraniczne firmy i są bardzo drogie), albo ubiegać się o atest na cały projekt. To ostatnie jest łatwiejsze niż mogłoby się wydawać. W trakcie spotkania zapoznaliśmy się z ofertą Centrum kontroli placów zabaw, które konsultuje projekty placów zabaw i urządzeń pod kątem spełniania polskich norm. Dodajmy – za normalną cenę! Okazuje się zatem, że przynajmniej teoretycznie zbudowanie oryginalnego placu zabaw spełniającego normy nie jest takie trudne.
Tu powstaje kolejny problem: dlaczego gminy czy miasta miałyby w ogóle chcieć mieć fajny, oryginalny plac zabaw u siebie? Wydaje się, że w Polsce władzom nie zależy na nietypowych placach, zadowalają się zamawianiem gotowych zabawek, w wyniku czego kolejne place przyprawiają o nieustanne déja vu. Polskie władze nie dostrzegają, że plac zabaw może wyróżniać miasto, wieś, czy dzielnicę spośród innych, że może współtworzyć markę i tożsamość danego miejsca, przyciągając doń ludzi. Ten problem dotyczy całej tzw. małej architektury w naszym kraju. Budujemy kolejne pomniki zapominając o estetycznym kształtowaniu miejsc, z których korzystamy na co dzień. Miejsc, gdzie kolejne pokolenia nabywają nie tylko fizycznej sprawności, ale i estetycznych preferencji.
Share on Facebook


1. June 2010 at 12:49 pm :
[...] wrażliwi na przestrzeń i formę obywatele. O spotkaniu z Anią Komorowską pisze Aneta Rostkowska na blogu „Projektu Miejskiego”. Tagi: architektura, dla dzieci, place [...]