projekt miejski

Adapt and react, czyli o knuciu w przestrzeni miejskiej

Iza Kaszyńska

The knot, czyli węzeł, po polsku znany jako knot to mobilna jednostka, która knoci w przestrzeni.

To białe, laboratoryjne centrum, z którego podczas postoju wylatują duże niebieskie piłki, później przykryte białą płachtą. Tak powstaje wielki materac do skakania, a wokół niego wyrastają dmuchane kolorowe „knoty”, znaki rozpoznawcze projektu w trzech miastach: Berlinie, Warszawie i Bukareszcie. Właśnie kończy się pierwsza, berlińska część eksperymentu.

fot. Joanna Erbel

Kuratorami projektu są Marcus Bader (Raumlabor, Berlin), Oliver Baurhenn (DISK/CTM, Berlin), Kuba Szreder (niezależny kurator, Warszawa), Raluca Voinea (E-cart.ro, Bukareszt).

fot. Joanna Erbel

Czytaj więcej »

Share on Facebook

Relacja ze spotkania o placach zabaw

Spotkanie o placach zabaw okazało się niezwykle udane. Szkoda tylko, że z powodu powodzi dotarło nań nie tyle osób, co zwykle na spotkania Projektu Miejskiego. Emilia Osińska oraz Anna Komorowska zaprezentowały pomysłowe place zabaw przy okazji poruszając problemy związane z budową tego typu miejsc. Co najbardziej utkwiło mi w pamięci z naszych rozważań?

Przede wszystkim to, że ciekawy plac zabaw wcale nie wymaga dużych inwestycji finansowych. Istnieją wszak place składające się wyłącznie z zadbanych porośniętych trawą pagórków, tworzące coś na kształt przyjaznej łąki. Co ciekawe, proste w formie i tanie mogą być też zabawki na placu, np. prosty wyłom w murze, przeradzający się w zależności od dziecięcej fantazji w ladę do zabawy w sklep, czy wyścigówkę (gdy usiądzie się w środku).

Bardzo ciekawym wątkiem spotkania była kwestia wykorzystywania placów zabaw przez osoby inne niż dzieci, np. zdarza się, że zabawki są używane (i przy okazji niszczone) przez młodych ludzi pragnących wykazać się sprawnością fizyczną. Skutecznym rozwiązaniem tego problemu jest umieszczanie w pobliżu placów zestawów do ćwiczeń fizycznych. Zazwyczaj robi się to tylko wtedy, gdy problem już zaistnieje. Czy jednak nie można by możliwości wykorzystania przez różne grupy wiekowe włączyć w etap samego projektowania placu? Przecież i sami rodzice nie muszą na placu wyłącznie siedzieć na ławce… Można wyobrazić sobie urządzenia, z których w tym samym czasie i z podobną satysfakcją będzie korzystać i dziecko i dorosły. Z pewnością zaprojektowanie placu umożliwiającego różne sposoby wykorzystania jest dużym wyzwaniem. Gra zdaje się być jednak warta świeczki, bo takie miejsce mogłoby integrować różne grupy ludzi. Być może to utopijna wizja, jednak warta refleksji.

Intrygujące były ponadto pokazane w trakcie prelekcji place zabaw dla seniorów. W polskiej przestrzeni publicznej ta grupa osób jest kompletnie zaniedbana, oferuje się jej wyłącznie ławki, względnie stanowiska do gry w szachy…

Sporo rozmawialiśmy również na temat regulacji prawnych dotyczących placów zabaw. Zasadniczo budowle tego typu można tworzyć na dwa sposoby: albo kupować gotowe zabawki z atestem (niestety najfajniejsze są produkowane przez zagraniczne firmy i są bardzo drogie), albo ubiegać się o atest na cały projekt. To ostatnie jest łatwiejsze niż mogłoby się wydawać. W trakcie spotkania zapoznaliśmy się z ofertą Centrum kontroli placów zabaw, które konsultuje projekty placów zabaw i urządzeń pod kątem spełniania polskich norm. Dodajmy – za normalną cenę! Okazuje się zatem, że przynajmniej teoretycznie zbudowanie oryginalnego placu zabaw spełniającego normy nie jest takie trudne.

Tu powstaje kolejny problem: dlaczego gminy czy miasta miałyby w ogóle chcieć mieć fajny, oryginalny plac zabaw u siebie? Wydaje się, że w Polsce władzom nie zależy na nietypowych placach, zadowalają się zamawianiem gotowych zabawek, w wyniku czego kolejne place przyprawiają o nieustanne déja vu. Polskie władze nie dostrzegają, że plac zabaw może wyróżniać miasto, wieś, czy dzielnicę spośród innych, że może współtworzyć markę i tożsamość danego miejsca, przyciągając doń ludzi. Ten problem dotyczy całej tzw. małej architektury w naszym kraju. Budujemy kolejne pomniki zapominając o estetycznym kształtowaniu miejsc, z których korzystamy na co dzień. Miejsc, gdzie kolejne pokolenia nabywają nie tylko fizycznej sprawności, ale i estetycznych preferencji.

Share on Facebook

Dust Snow

Fotografię z publikacji „Dust Snow”

O projekcie „Dust Snow”, działaniach w przestrzeni miejskiej z Piotrem Łakomym rozmawia Marta Kudelska.

Marta Kudelska: Porozmawiajmy o Twoim najnowszym projekcie “Dust Snow”. Jak wyglądała praca nad nim?

Piotr Łakomy: DUST SNOW w pewnym sensie dotyka zagadnień takich jak white cube oraz park rzeźby. Chodziło o zaproponowanie grupie artystów nowej przestrzeni, o odnalezienie się w pewnej niewiadomej, umownie nazwanej zimowym parkiem rzeźby. Nie chodziło o typowe działania w przestrzeni publicznej. Celowo zrezygnowałem z publiczności, otwarcia, czy daty zamknięcia, do udziału zaprosiłem dziesięć osób:
Magdalena Starska, Honza Zamojski, Magnus Clausen, Daniel Keller i Nika Kosmas (Aids-3D),
Peter Larsen, Juliette Bonneviot, Jakub Czyszczoń, Samuel François i Katarzyna Bura.
Wydarzenie miało miejsce w Parku Wilsona w Poznaniu, około 21 styczna 2010 roku.

M.K: Cały projekt był bardzo efemeryczny. Zdecydowałeś się na projekt w śnieżnej scenerii, czy spotkałeś się w trakcie pracy z jakimiś trudnościami?

P.Ł: Ograniczyłem obszar działań do terenu parku. Śnieg posłużył jako tło ekspozycji, pozwolił mi (odciąć) się od przestrzeni publicznej, stworzył w pewnym sensie idealne miejsce wystawiennicze white cubu. Tymczasowy azyl.
Efemeryczność była wpisana w projekt od początku, już w tekście zapowiadającym pisałem „że większość realizacji obróci się w pył prędzej niż stopnieje śnieg” i rzeczywiście prace zniknęły dużo wcześniej.

M.K: Jaka praca utkwiła Ci w pamięci?

P.Ł: Pamiętam dobrze wszystkie realizacje. Dużą cześć z nich sam ustawiałem w przestrzeni, to co mi utkwiło to czas i sposób w jakim prace znikały lub zostawały niszczone, i tu od razu przychodzi mi na myśl rzeźba Magnusa Clausena, którą ja osobiście nazywałem potencjalnym prezentem dla przechodnia. Praca składała się z pełnej butelki piwa znanej duńskiej marki oraz 20 zapalniczek, najzabawniejsze jest to że ta praca przetrwała najdłużej, około cztery dni.

M.K: Masz za sobą okres działań w przestrzeni miejskiej. Jak oceniasz ten etap w swojej twórczości? Czy uważasz że miasto jest dobrą przestrzenią do eksploracji przez artystów?

P.Ł: Mam za sobą okres w którym przenosiłem swoje malarstwo w przestrzeń publiczną, niekoniecznie miejską. Myślę że to było przydatne doświadczenie. Podoba mi się myśl o swobodnym działaniu w każdej możliwej przestrzeni, od galerii przez przestrzeń publiczną, internet, jakąkolwiek. Jeśli chodzi o przestrzeń miejską to wciąż jest mi bliska, obecnie pracuję nad projektem mocno z nią związanym. Miasto do przestrzeń równie dobra jak każda inna dla artystów. Pytanie czy jesteś nią zainteresowany. Ja osobiście tak.

M.K: Studia kończyłeś w Zielonej Górze. Obecnie mieszkasz i pracujesz w Poznaniu. Jak określiłbyś miejsce poznańskich artystów na polskim rynku sztuki?

P.Ł: Nie określę miejsca poznańskich artystów na polskim rynku sztuki, bo mało się znam na rynku sztuki, na pewno w Poznaniu obecnie dobrze się dzieje.

M.K: Gdzie szukasz inspiracji do swoich prac?

P.Ł: W miejscach najbliższych i najodleglejszych.

M.K :Dlaczego zdecydowałeś się na zajmowanie sztuką?

P.Ł: W pewnym sensie nie miałem innego wyboru.

M.K: Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

P.Ł: Jeśli chodzi o plany związane z najbliższymi wystawami-wydarzeniami, jest kilka pewnych i kilka wciąż niepewnych spraw. Z doświadczenia wolę nie mównic nawet o tych pewnych, bo mogą się nie wydarzyć.
Obecnie jestem bliski zakończenia projektu, który realizuję w przestrzeni miejskiej od około pół roku, planuję podsumować go drobną publikacją.

M.K: Dziękuję za rozmowę.

Piotr Łakomy (1983)-absolwent malarstwa Wydziału Artystycznego Uniwersytetu
Zielonogórskiego. Obecnie mieszka i pracuję w Poznaniu. Zajmuje się szeroko pojętym
malarstwem, działaniami w przestrzeni publicznej, oraz poszukiwaniem alternatywnych przestrzeni
wystawienniczych.


Piotr Łakomy, Bez tytułu(Rzeźba Surrealistyczna)

Więcej szczegółów o wydawnictwie „Dust Snow” pod adresem:
www.moravabooks.com
www.piotrlakomy.com

Fotografie dzięki uprzejmości artysty.

Share on Facebook

Myślimy Przestrzeń, spotkanie pierwsze – o przestrzeni publicznej

Czym jest przestrzeń publiczna? Komu potrzebny jest podział na przestrzeń publiczną i prywatną? W jaki sposób przestrzeń konkretna przekształca się w abstrakcyjną (komunikacyjną)?

“Myślimy przestrzeń” to cykl spotkań konwersatoryjnych wokół różnych refleksji, stanowisk i modeli dotyczących fenomenu przestrzeni. Spotkania te – oprócz możliwości poznania tychże ujęć, dają okazję do krytycznej analizy dotychczasowych sposobów myślenia o przestrzeni oraz wypracowania nowych jej koncepcji, Mają także stworzyć okazję do zgłębiania zawiłych relacji pomiędzy przestrzenią, a jednostkami, w szczególności tego, jak przestrzeń i ludzie wzajemnie na siebie oddziałują oraz jakie związki zachodzą między jednostkowymi doświadczeniami, a przestrzenią jako taką.
czas: g. 18, 27 maja 2010 (czwartek)
miejsce: Massolit Books and Cafe
ul. Felicjanek 4, Kraków

Proponujemy przeczytanie następujących tekstów:

1. Ch. Mouffe: Agonistyczne przestrzenie publiczne i polityka
demokratyczna:

http://www.recyklingidei.pl/mouffe_agonistyczne_przestrzenie_publiczne_polityka_demokratyczna

2. G. Debord: Społeczeństwo spektaklu. Rozważania o społeczeństwie
spektaklu, tłum. M. Kwaterko (Państwowy Instytut Wydawniczy 2006),
rozdział VII “Zagospodarowanie terytorium”:

http://dl.dropbox.com/u/4195436/Debord__Guy_-_spo%C5%82ecze%C5%84stwo_spektaklu..pdf

Jako literaturę uzupełniającą proponujemy natomiast czasopismo
“Autoportret”, numery 21 i 22.

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematyką, w szczególności studentów i studentki, doktorantów i doktorantki, działaczów i działaczki organizacji społecznych i kulturalnych, architektów i architektki oraz urbanistów i urbanistki.

Prowadzenie: Majka Sokal (ur. 1981)- socjolożka, politolożka, współorganizatorka Festiwalu Kultura dla Tolerancji oraz innych licznych projektów i spotkań kulturalno-społecznych, związana z Massolit Books.

Strona spotkania na facebooku: http://www.facebook.com/event.php?eid=128233290526807

Share on Facebook

ALTERNATIF TURISTIK

31 maja 2010, godz. 18.00
Małopolski Instytut Kultury
ul. Karmelicka 27
31-131 Kraków

Zapraszamy na kolejne spotkanie w ramach Projektu Miejskiego.

Projekt „ALTERNATIF TURISTIK”, który został zorganizowany w kwietniu i maju 2009 roku przez CSW KRONIKA w Bytomiu, stanowił zakładające partycypację odbiorców, interdyscyplinarne przedsięwzięcie składające się z książki Indunature, wystawy, wycieczek, spotkań, koncertów, warsztatów, pikników, wypożyczalni rowerów, bezproduktywnego (?) krążenia po miejscach zapomnianych, lenistwa…

Nacisk położono na stworzenie nowej, równoległej mapy Śląska, wykorzystującej miejsca na co dzień niezauważane, tropiącej postindustrialną architekturę oraz jej „cichych” użytkowników, a także na próbę ponownego zastosowania m.in. land-artowych koncepcji Roberta Smithsona na terytorium zastanym. Oglądanie wymagało podróży po całym Górnym Śląsku. Twórców przedsięwzięcia nie trzeba było długo namawiać do działania. Od kilku lat zajmują się oni czynnie „alternatywną turystyką”, przede wszystkim za sprawą Marcina Dosia, którego książka Indunature, będąca swoistego rodzaju wizualną książką przygodową, stała się centralnym punktem projektu.
„Alternatif Turistik” po instytucjonalnym okresie działania w Kronice zaczął żyć własnym życiem, przedłużony m.in. dźwiękowym projektem „Drogi bez skrótów”, i będzie kontynuowany na bliżej jeszcze niesprecyzowanych, luźnych zasadach.
„Alternatif Turistik” rozpoczął zarazem długofalowy, multidyscyplinarny program „Made in Bytom” (architektura, sztuki wizualne, muzyka, moda, sporty ekstremalne, chill-out) oswajający alternatywny styl życia, strategie kulturowe dla miasta oraz kształtowanie nowej i odważnej wizji tożsamościowej Bytomia. W planach Kroniki są m.in.: plaża, gazeta, blog, pole namiotowe, lofty, postindustrialny hostel…

O projekcie „Alternatif Turistik” oraz o innych projektach Kroniki w przestrzeni miejskiej opowie Stanisław Ruksza. Spotkanie poprowadzą Marta Kudelska i Tomasz Lelek.

Stanisław Ruksza – historyk sztuki, kurator wystaw. Dyrektor programowy CSW Kronika w Bytomiu. Autor wielu tekstów o sztuce współczesnej. Współkoordynator Klubu Krytyki Politycznej na Śląsku. Ostatnio m.in. rezydent apexart w Nowym Jorku.

Share on Facebook
Top of page | Subscribe to new Entries (RSS) | Subscribe to Comments (RSS)