Od połowy czerwca w Warszawie funkcjonuje Park Sztuki, nietypowa przestrzeń wystawiennicza dla wykładowców i studentów warszawskiej ASP. Stacja metra Młociny stała się miejscem, w którym prezentowane będą prace młodych artystów. Ta ciekawa inicjatywa jest wynikiem współpracy ASP w Warszawie z Zarządem Transportu Miejskiego zawiązanej rok temu, zgodnie z którą w zamian za artystyczne wsparcie projektów ZTM, młodzi artyści otrzymują możliwość pokazania prac w miejscach uczęszczanych codziennie przez tysiące mieszkańców miasta. Park Sztuki Młociny jest interesującą odpowiedzią na pytanie o rolę artystów i Akademii w procesie kształtowania i wzbogacania miejskiej przestrzeni… a także przykładem udanej współpracy twórców z władzami miasta… sami oceńcie pierwsze tego rezultaty.
Share on Facebook
Dyskusja wzbudziła wiele skrajnych emocji. Skłoniła też grono ludzi związanych z krakowskim światem sztuki do wyrażenia swojej opinii na temat poruszanych zagadnień.
Efektem spotkań z „czarnej” serii było wyartykułowanie problemów, pojawienie się ciekawych postulatów i spostrzeżeń. Zagadnienia związane z problemem czarnych punktów Krakowa można zamknąć w obrębie kilku zagadnień. Z bogatej korespondencji zainspirowanej spotkaniami, wybrałam fragmenty odnoszące się do poszczególnych punktów:
1. Problem odbiorcy realizacji w przestrzeni miejskiej
Jedną z kardynalnych kwestii jest zagadnienie rozbieżności w ocenie estetycznej obiektu w przestrzeni publicznej. Rozbieżności, która związana jest z grupą społeczną odbiorcy. Zdaniem rozmówców należy przeciwdziałać hermetyzowaniu sztuki i szczególną uwagę poświęcić stworzeniu kontaktu pomiędzy dziełem a mieszkańcem miasta. Problem nie tkwi więc w adaptacji narzuconych rozwiązań ale szeroko pojętej edukacji.
Czytaj więcej »
Share on Facebook
Przerywamy relację z Czarnych Punktów aby przedstawić Państwu najświeższe doniesienia o krakowskiej przestrzeni publicznej.
Dnia 3 lipca 2009 roku w krakowskim dodatku Gazety Wyborczej ukazał się artykuł Rafała Romanowskiego dotyczący nowego pomnika, który postawiony zostanie w prokocimskim parku Jerzmanowskich. Sama rzeźba jest 2,5 metrowym odlewem przedstawiającym postać wynalazcy, polaka który “rozświetlił Amerykę” – Erazma Jerzmanowskiego. Fundatorem monumentu jest Towarzystwo Przyjaciół Prokocimia, które na ten cel przeznaczyło 200 tys. złotych, autorem natomiast znany z Pomnika Ofiar Komunizmu (Cmentarz Rakowicki) Stefan Dousa.
Jednym z głównych założeń Projektu Miejskiego jest stawianie pytań. Artykułowanie wątpliwości dotyczących zarządzaniem przestrzenią publiczną oraz inicjatyw artystycznych bądź społecznych z nią związanych.
W wypadku nowego pomnika stawianego na Prokocimiu pytania same cisną się na usta. Brak wartości artystycznych, konwencjonalność oraz siermiężna XIX wieczna estetyka ścierają się w tym wypadku z godnym uznania faktem iż jest to oddolna inicjatywa Towarzystwa. Wszystko okraszone jest zachowawczym i obojętnym podejściem władz miejskich.
W artykule Romanowski cytuje wypowiedź Joanny Daranowskiej-Łukaszewskiej, prezes krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Historyków Sztuk, która twierdzi, że każda tego typu inicjatywa ingerująca w obszar wspólny powinna być poddana ocenie fachowców.
Czy faktycznie? Kto powinien decydować o tego typu działaniach? Jaka jest w tym wypadku rola specjalisty? Na ile może sobie pozwolić władza?
Zapraszam Państwa do konstruktywnych komentarzy. Jednocześnie walcząc z anonimową swobodą internetowych dyskusji, proszę o podawanie przy swojej wypowiedzi imienia i nazwiska.
Share on Facebook
21 czerwca ulicami Krakowa przeszedł nietypowy kondukt żałobny. Pierwszego dnia lata opłakiwano nie stratę, a kolejno następujące po sobie narodziny- wznoszenie kolejnych nadętych w treści a miałkich w formę pomników ku chwale i pamięci, które sukcesywnie odsłaniane w najbardziej reprezentacyjnych częściach miasta, infekują jego tkankę banałem i nudą.
W ramach odbywającego się w naszym mieście w dniach 12-22 czerwca Festiwalu ArtBoom_01 Fundacja Splot, przy współpracy z Fundacją Wschód Sztuki i Klubem Krytyki Politycznej w Krakowie zorganizowały spacer szlakiem realizacji, których powstanie wzbudza nieustannie wiele kontrowersji, rzucając cień na mechanizmy funkcjonowania i przebiegu procesu urzeczywistniania artystycznych zamówień publicznych.
Kondukt nie miał jednak charakteru happeningu czy akcji protestacyjnej, a raczej wspartej komentarzem ekspertów, prezentacji poszczególnych obiektów. Wnioski, które narodziły się podczas spaceru miały skłonić do dyskusji nad drogami wyjścia z niebezpiecznej dla przestrzeni miejskiej sytuacji.
Trwający ponad dwie godziny spacer, przerodził się w ożywioną rozmowę na temat niejasnych zasad powstawania nowych pomników, niedemokratycznym wyborze projektów przeznaczonych do realizacji, pomijaniem obywateli a przede wszystkim specjalistów, krytyków i historyków sztuki w podejmowaniu decyzji dotyczących planów zagospodarowania miasta.
22 czerwca odbyło się w Pawilonie Wyspiańskiego drugie spotkanie, opatrzone prowokującym podtytułem- DROGI WYJŚCIA. Prowadzące – Anna Będkowska i Aneta Rostkowska, zaprezentowały powstałe na terenie Europy rzeźby, które ich zdaniem tworzą „jasne” punkty w przestrzeni miejskiej, „ stanowiąc przykłady udanego i twórczego podejścia do tematu”.[1]
Wśród omawianych obiektów przeważały realizacje niemieckie .
Głównym celem prelegentek była prezentacja pomników, które w odróżnieniu od obowiązujących tendencji podchodzą do tematu historii w sposób oryginalny i interesujący, rezygnując z przestarzałej XIX – wiecznej estetyki. Prowadzące chciały przekonać, że należy w takich realizacjach korzystać z metafory, skojarzeń, abstrakcji rezygnując z kolejnych pełno postaciowych, spiżowych olbrzymów o wyniosłej pozie i groźnym spojrzeniu. Pokazały także jak nasi zachodni sąsiedzi radzą sobie z trudnymi i wymagającymi wyczucia i subtelności zagadnieniami.. Nie zabrakło przykładów rzeźb dekoracyjnych, stanowiących żartobliwy, pogodny bądź estetycznie przyjemny element w mieście (prace Eliassona i Oldenburga).
Kluczowymi punktami prezentacji były jednak; przedstawienie sposobu funkcjonowania stowarzyszeń i organizacji, które współkształtują przestrzeń miejską w Niemczech, a także wskazanie różnych dróg finansowania realizacji publicznych, dzięki bezpośredniemu zaangażowaniu władz i mieszkańców miasta.
Prezentacja wzbudziła wśród uczestników spotkania pewne kontrowersje ale przede wszystkim pobudziła do ożywionej, momentami nazbyt zażartej dyskusji . W krakowskim świecie sztuki zabulgotało( na wrzenie należy jeszcze poczekać…); prezentowano kolejne problemy, padały nowe wzajemne oskarżenia, odpowiedzialność za kolejne czarne punkty przerzucana była pomiędzy władze, artystów, akademików a społeczeństwo. Zabrakło moderatora, który zapanowałby nad temperamentem niektórych interlokutorów, jasno przedstawiając cele i problemy prezentowane w czasie spotkania, a także uczciwie rozdzielając prawo do głosu.
Spotkanie należy jednak uznać za niezwykle istotne i inspirujące. Zapoczątkowało ono wielowątkową dyskusję nad problemami miasta Krakowa, stanowiąc zwieńczenie Festivalu ArtBoom_01 oraz zapowiedź wyjątkowego ruchu o nazwie Projekt Miejski. Współtworzony przez Małopolski Instytut Kultury, Klub Krytyki Politycznej, Fundacja Splot i Fundacja Wschód Sztuki program ma w sposób konkretny i namacalny, edukować, interweniować i prowokować debatę, na którą od lat czekają mieszkańcy Krakowa.
Kolejnym koniecznym krokiem, jaki należy podjąć jest zapoczątkowanie dialogu z władzami miasta, zmuszenie urzędników do aktywnego włączenia się w sprowokowaną już dyskusję, by w Krakowie zawrzało i nie trzeba było uciekać się do metod tak drastycznych jak postulowane w czasie spotkania wysadzanie krakowskich pomników…
[1] Prezentacja dostępna jest
tutaj.
Share on Facebook