projekt miejski

Projekt SMS —-Short Message Shot—-

http://www.flickr.com/photos/projektmiejski/

To co „Wokół” do nas mówi. Zostają wiadomości, które giną nieodebrane, stłamszone skalą czy zwykłą nieuwagą. Wizerunek miejsca jest efektem subiektywnego odbioru rzeczywistości, której obiektywnym wyrazem jest tożsamość miejsca.

Projekt jest próbą podzielenia się moją obserwacją/spojrzeniem. Chciałabytm nawiązać dialog z zastaną przestrzenią, odnaleźć znaki, konteksty, zestawienia a nawet kicz i prymitywizm. Działam w opozycji do tego co powszechnie znane, kieruje się radością odkrywania, eksplorowania a następnie dzielenia się. Obserwacja miejsca, pozwala mi je oswoić co w efekcie zmienia stosunek / relację, przybliża.

„SMS” stanowi skrzynkę odbiorczą- dokumentację wiadomości z przestrzeni Krakowa.

Odp.

Od: Michalina Rolnik

Data: 01.07.2010

Godzina: 22:50

Typ: SMS


Share on Facebook

Kamuflaż po pekińsku: Mistrz Liu manifestuje niewidzialność

Liu Bolin najpierw dokonuje wyboru scenerii, którą następnie skrupulatnie bada, analizując niuanse perspektywy i subtelności barwy, po czym sporządza miksturę body artu i znika, wtapiając się w pozornie niewinny miejski krajobraz. W ciągu kilku godzin jego ciało, rzadziej – osób zaproszonych do współpracy, pokryte zostaje farbą, wtapiając się w obraz fragmentu ulicy, skweru czy muru, bądź też zabytkowej budowli, flagi lub billboardu na tle których stoi. Efektem końcowym jest fotografia rejestrująca efemeryczną w swym charakterze rzeźbę. Zwraca uwagę płynność sposobów wyrazu: swobodne przenikanie się pomiędzy malarstwem, rzeźbą, performancem i fotografią oraz sposób usytuowania w tym wszystkim ciała ludzkiego.
Realizowany od 2005 roku projekt Hiding in the City stanowi trzon twórczości nazywanego popularnie Niewidzialnym człowiekiem pekińskiego artysty i czyni go znanym coraz szerszym kręgom na całym świecie – początkowo jego prace funkcjonowały głównie w Chinach, od kliku lat tworzone są i pokazywane również w Europie i Stanach Zjednoczonych. Indywidualne prezentacje zorganizowano mu między innymi w Paryżu, Miami, Nowym Jorku, w Barcelonie, Palermo, a ostatnio w Weronie, przy czym w galeriach Pekinu, Szanghaju, Paryża i Nowego Jorku wielokrotnie pokazywano jego prace także w ramach wystaw zbiorowych. Podobne pokazy miały miejsce między innymi w Arles, Rzymie, Palermo, Londynie, Liverpoolu, Madrycie, Jerozolimie, Stambule, Houston, Denver, Chicago i Seulu.

Bolin urodził się w 1973 roku we wschodnich Chinach, w prowincji Shandong. Ukończył Wydział Sztuki Shandong Academy of Fine Arts w Jibanie (1995) oraz Wydział Rzeźby Central Academy of Fine Arts w Pekinie (2001), w którym obecnie mieszka i pracuje. Zaczynał od rzeźby i plakatu, z rozwojem „kamuflażowego” cyklu stawał się coraz bardziej performerem-fotografikiem. Pierwsza seria zdjęć w ramach Hiding in the City powstała zaraz po tym, jak chińska policja zdemolowała pekińską dzielnicę artystów Suojiacun, w której swoją pracownię miał między innymi Liu: budynki, według tłumaczeń władz, zajmowane były nielegalnie, w istocie akt ten stanowił odpowiedź na antyrządową aktywność działających tam artystów, między innymi silnie wówczas zaangażowanego politycznie Bolina. W geście protestu i próby zaalarmowania opinii publicznej, Bolin wykonał pierwsze kamuflażowe zdjęcia, właśnie na tle zniszczonych obiektów. Zamanifestował (!) swoją niewidzialność, do której został zmuszony przez władze. Później rozwijał cykl, przy czym w ostatnim czasie, ponoć z braku środków finansowych, wraca do lepiej przyswajalnej przez rynek sztuki rzeźby, twierdząc zarazem, iż aktualnie nie ma problemu z władzami…

Prace Bolina można potraktować wyłącznie jako zręczną zabawę formą, efektowną wizualnie szalbierską sztuczkę, coś co zaskakuje i budzi poklask jedynie przez majstersztyk wykonania (szczególnie, że całość zrealizowana jest, co warto podkreślić, bez pomocy Photoshopa i innych tego typu programów). Sam pomysł nie jest przy tym nowy – od 2000 roku podobne prace w Europie, a szczególnie w Rotterdamie i Berlinie, tworzy holenderski artysta Desiree Palmen Zawężenie odbioru do tego rodzaju odczuć zakłóca jednak sugerowana przez Bolina krytyczna wymowa jego prac. Hiding In the City ujawniać ma przede wszystkim zainteresowanie rzeczywistością współczesnych Chin, szczególnie, ich polityczno-ekonomicznym, ideologicznym i społecznym obliczem; ów „zaangażowany” wątek jest też najmocniej akcentowanym w lwiej części coraz częściej się pojawiających, pierwszych interpretacji twórczości Bolina. W swoich pracach, jak i w wypowiedziach pozaartystycznych, dotychczas wyraźnie krytykował on działania rządu, obśmiewał lansowany przez władze, głównie na potrzeby zagranicznej opinii publicznej, wizerunek Chin jako demokratycznego państwa szczęśliwego narodu, sprzeciwiał się polityce unifikacji, pochylał się nad problemami upośledzonych społecznie grup, komentował problemy związane z transformacją szeroko pojętej infrastruktury i związane z tym, zdaniem Bolina, procesy dewaluacji wartości duchowych.

Szereg prac wykonano na tle rządowych sloganów umieszczanych na murach czy billboardach, jak chociażby: „Promocja edukacji przez jedność myśli”, „Na rzecz demokratycznych wyborów zgodnych z prawem”, „Rozwój demokracji przez umacnianie praw” czy „Budujmy razem harmonijne społeczeństwo”, „Jeden świat, jedno marzenie”. Oddzielny cykl zdjęć przedstawia postaci wtopione w państwową flagę, między innymi – „idealną” chińską rodzinę, której wizję promują władze. Osoby portretowane przez Bolina należą do najuboższych grup społecznych (najbardziej „niewidocznych”!), jak na przykład nielegalny taksówkarz czy zwolnieni z fabryki robotnicy.

W pracach Bolina pobrzmiewa echo zwierzęcych instynktów: dopasowywania się wyglądem do otoczenia celem ochrony przed drapieżnikami, zdobycia pożywienia czy jak w przypadku kameleona – komunikacji (poszczególne kolory przybierane przez gada manifestują między innymi płeć, pozycję na danym terytorium czy gotowość do rozrodu). Odchodząc od natury w toku rozwoju cywilizacji, sugeruje artysta, człowiek wystawił się na niebezpieczeństwo. Musi teraz dokonać zwrotu, zintegrowania z naturalnym środowiskiem, aby móc przeżyć.

Bolin dotyka uniwersalnego przecież zagadnienia wolności, jej ograniczeń narzucanych przez system władzy, ale też uwikłanie w pajęczynę sloganów marketingowych czy obciążenie dziedzictwem narodowym: W moich fotografiach, historyczne pomniki, kostiumy i architektura stają się symbolami tego, co nas ogranicza (…) wyrażam pożądanie przełamania tych struktur. Portretuję przedmioty, które zdają się znikać w tych strukturach i staja się transparentne. Przedmiot zostaje uwolniony z tych społecznych konstrukcji i staje się wolny. Wypowiada się językiem zrozumiałym na całym świecie, zaznaczając zarazem elementy jednoznacznie kojarzone z lokalną tożsamością, jak chociażby alfabet czy flaga chińska, a ostatnio we Włoszech – gondole i kanały weneckie.
Być może najbardziej frapujący jest obecny w pracach Bolina wątek nie-istnienia w społeczeństwie, bycia przeoczanym czy ignorowanym, jednoczesnej obecności i niewidzialności. I w tej obojętności, być może zwrotna beznamiętność wobec tego, co na zewnątrz – zwracają uwagę zamknięte oczy i pozbawienie jakiegokolwiek ruchu ciał kamuflowanych postaci. Bolin zmusić chce ponadto do ponownego przemyślenia miejsc, które mijamy codziennie w zobojętnieniu przyzwyczajenia, niemal ich juz nie widząc.

Większość treści, które pragnie wyrazić w cyklu Hiding in the City Liu Bolin, wydaje się być raczej frazesami z długą brodą, ot, nic nowego: wolność i jej brak, cywilizacja vs natura. Począwszy od renesansowego przełomu większość kierunków refleksji społecznej głosi przecież „hasła obrony godności i praw osoby ludzkiej, wyzwolenie człowieka spod panowania potęg ograniczających jego wolność bądź stanowiących zagrożenie dla jego życia osobowego i rozwoju”*. Rzecz jasna, niezmienne powracanie do tego typu tematyki świadczy jednak o ważkości i aktualności problemu, stąd też jeśli głos Liu Bolina zmusi kogoś do chwili namysłu, w tym wartość jego pracy.
Więcej prac Liu Bolina na stronach Eli Klein Fine Art, Galerie Paris-Beijing, Vanguard Gallery, ifagallery oraz Box Art Gallery.
Wszystkie zdjęcia za:

http://www.ekfineart.com/html/artistresults.asp?artist=82&testing=true

http://www.parisbeijingphotogallery.com/main/hide_in_the_city.asp

http://www.vanguardgallery.com/en/Artist/detail.aspx?id=12

http://www.boxartgallery.com/mostre/liubolin2010/?lang=it

http://www.ifa-gallery.com/artists/liubolin/

a także:

http://v1kram.posterous.com/liu-bolinthe-invisible-man

http://www.designboom.com/weblog/cat/10/view/3738/camoflague-by-liu-bolin.html

http://www.toxel.com/inspiration/2009/10/04/camouflage-art-by-liu-bolin/

Inne artykuły na temat Liu Bolina:

http://www.boxartgallery.com/mostre/liubolin2010/?lang=it

http://artpulsemagazine.com/liu-bolin-vigilance-survival-instinct-and-simulation/

http://www.vanguardgallery.com/en/Artist/pinglun.aspx?id=34

http://www.vanguardgallery.com/en/Artist/pinglun.aspx?id=12

Opracowanie i cytaty za w/w. stronami www oraz:
*Danuta Kułakowska, Dostojewski. Antynomie humanizmu według Braci Karamazowów, Wrocław 1987, s. 12.

Share on Facebook

Sadomasochistyczny lajkonik na ulicach Krakowa

1.

Zboczeniec? Diabeł? Perwersja? Seks na ulicy? – Czy „LikeKonik” Kobasa Laksy demoralizuje Kraków? Z pewnością budzi skrajne reakcje – jednych obrzydza i oburza, innych zachwyca. Czy nowa odsłona symbolu Krakowa zaskarbi sobie sympatię mieszkańców miasta i turystów?

„Pax Dominum, Pax Dominum!”- zaczął się modlić starszy pan na widok „LikeKonika”. „Hardcore!”, „Sado-maso!” – wołali z uśmiechem młodzi. Trochę więcej kłopotu miały rodziny z małymi dziećmi – bo jak wytłumaczyć maluchowi, dlaczego tradycyjny lajkonik jest czarny i ma dziwne „przyrządy”? – „Takiego konika widziałem na filmach, ale te filmy nie były ładne.” – próbował sprostać zadaniu młody tata. – „Zobacz kochanie – lajkonik – tylko taki trochę inny….”- skomentowała jedna z mam, zauważywszy po chwili gadżety „LikeKonika”. Ale same dzieci spoglądały z lekkim przerażeniem, zwłaszcza kiedy „czarny rycerz” pouczał ich o potrzebie edukacji. Jest jednak jedno pilnie strzeżone miejsce, do którego „LikeKonik” nie ma wstępu – Wawel. Czyżby nie lubiano tam sztuki współczesnej? Tak przynajmniej zdają się uważać panowie z ochrony…

Aleksandra Powierska

2.

Piotr Śmigłowicz w opublikowanym niegdyś w piśmie Raster „Układzie scalonym sztuki polskiej” tak opisał Krakowian:

„Mają też [mieszkańcy Krakowa] niewartą pozazdroszczenia skłonność do masochizmu: codziennie od czasów średniowiecznych rozpamiętują swoją klęskę – złupienie, spalenie i wymordowanie mieszkańców przez Tatarów. Właśnie na pamiątkę tego wydawałoby się wstydliwego wydarzenia Rado Mariackie przez 24 h na dobę nadaje hejnał mariacki. I dlatego też Krakowiacy czują się pokrzywdzeni.” (Raster. Macie swoich krytyków, Antologia tekstów, wyd. Stow. 40000 Malarzy, red. J. Banasiak, Warszawa 2009, s. 91)

Kobas Laksa nawiązuje do tego wątku w swej pracy stworzonej dla festiwalu ArtBoom: po Krakowie przechadza się nietypowy lajkonik w stroju z czarnej skóry i lateksu. Obwieszony łańcuchami i uderzający biczem doskonale ujawnia krakowskie (i polskie…) umiłowanie porażki, skrywaną pod powierzchnią niezreflektowanej tradycji kulturę klęski i ofiary. Groźny czarny konik zadaje ból, nie czyni go to jednak obiektem nielubienia, lecz wręcz przeciwnie –jest like-konikiem właśnie – konikiem do lubienia, konikiem, którego się boimy, ale i pożądamy zarazem. Odwagi zatem Krakowianie! Odrzućcie wstyd i dajcie się uderzyć lajkonikowi – tym razem jawnie, bez otoczki tradycji, ale nadal z wielką rozkoszą!

Aneta Rostkowska

Share on Facebook

Tagi:

Festiwal w budowie

Anna Kazimierczak raportuje:

Powstają kolejne prace związane z trwającym obecnie ArtBoom Tauron Festival!

Wczoraj ruszyła budowa LEM Monument – architektonicznej rzeźby projektu grupy Raumlaborberlin. Już wkrótce, na Plantach, przy Wawelu będzie można zobaczyć gotową instalację.


Działania mające na celu realizację projektu rozpoczął dzisiaj Robert Kuśmirowski. Efektem końcowym ma być kamienica przy ulicy Szerokiej przekształcona w makietę projektu rozbiórki samej siebie.
Zamontowana została także kolejna szklana witryna Sergey’a Shabohina wypełniona różnymi obiektami związanymi z historią miejsca jej ekspozycji, a więc Małego Rynku.

Część instalacji przygotowanych na festiwal jest gotowa. Usytuowane w tkance miejskiej zdążyły się już zadomowić w przestrzeni Krakowa. Aby zobaczyć niektóre z nich należy się jednak pospieszyć.
Wycieraczki związane z projektem Agnieszki Popek – Banach i Kamila Banacha „Home sweet home” znikają bowiem w zawrotnym tempie.

Podobnie dzieje się ze znakami akcji Non-Kraków według pomysłu Rozalii Kostki.
Dlatego, aby w pełni uczestniczyć w festiwalowych akcjach artystycznych, należy śledzić je na bieżąco!

Share on Facebook

Lektury Projektu Miejskiego

Zachęcam do lektury magazynu Punkt wydawanego przez galerię Arsenał w Poznaniu. Pismo jest bezpłatne i dostępne w internecie. W tym numerze odnaleźć można sporo tekstów i zdjęć bliskich tematom, którymi zajmuje się Projekt Miejski: ‘architektoniczne’ kolaże Jakuba Czyszczonia, fotoreportaż Michała Zawady o krakowskich pomnikach, Marcin Czerkasow pisze o przemocy i przestrzeni, Anna Hoffman o podwórkach, Jakub Bąk o ‘użyteczności’ miejskich nieużytków oraz o pracy Macieja Kuraka stworzonej w ramach projektu “Znikanie”, ja z kolei zastanawiam się nad taką formą pomnika, która byłaby w stanie sprostać wymogom współczesności.

Ponadto polecam:
1. Recenzję katalogu poznańskiego festiwalu Urban Legend napisaną przez Martę Kudelską:
http://www.e-splot.pl/?pid=articles&id=590

2. Opublikowany w najnowszym numerze Kultury Współczesnej (4/2009) tekst Miwon Kwon pt. “Sztuka publiczna w przestrzeni: integracja czy interwencja?”
Poniżej streszczenie:

“Artykuł jest rozdziałem książki Miwon Kwon One Place after Another, stanowiącej krytyczne przedstawienie historii i praktyki site-specific art. Nurt ten pojawił się w latach 60-tych w odpowiedzi na postępujące utowarowienie sztuki i dominujący ideał autonomii i uniwersalności sztuki, łącząc się z wieloma innymi nurtami i formami sztuki współczesnej: land art, process art, performance art, conceptual art, installation art, institutional critique, community-based art, i public art. Twórcy site-specific art kładli szczególny nacisk na nierozdzielność dzieła sztuki i jego kontekstu, co najdobitniej wyraził Richard Serra: “to remove the work is to destroy the work”. W rozdziale Sitings of Public Art autorka proponuje rozważenie istniejących modeli site specificity, które przedstawia na przykładzie interwencyjnego modelu Serry opartego na rzeźbie oraz asymilacyjnego modelu Ahearna opartego na interakcji ze społecznością.
(przeł. Dominika Cieśla-Szymańska)”
Żródło: http://www.kulturawspolczesna.pl/archiwum.php#a929

Share on Facebook
Top of page | Subscribe to new Entries (RSS) | Subscribe to Comments (RSS)